Wyzwaniem była ograniczona powierzchnia, więc zrobiłem tor-tramwaj długi i wąski: 4,50 x 1,20 - no gdzieś muszę wstawić kanapy i choć troszkę miejsca na stopy zostawić
Długość: obie nitki po 16,3 m. Siedem zwrotnic. Jeden nawrót 2/30 i jeden 1/30 high banked, reszta standardowa.
Przy okazji kilka z moich aut - nic tu nadzwyczajnego nie ma...
Ponieważ na razie jestem skazany na składanie i rozkładanie toru wymyśliłem dwa patenty - może ktoś skorzysta:
1) gdy rozpinam tor czerwone spinki zostawiam w elementach, ale na skos, zawsze tak samo, staję nad torem paluchy wpycham z obu stron pod tor i palcem prawej ręki spinki popycham do przodu, a palcem lewej ręki do tyłu (koniecznie zawsze tak samo). Wtedy przy składaniu spinki ZAWSZE pasują niezależnie jak chwyci się element toru, czy jest to prosta czy łuk i czy chcemy go skierować w prawo czy w lewo. Może wszyscy tak robią, a ja tu Amerykę...
2) wymyśliłem "składany murek", taki jak często robi się pomiędzy torem, a pit lane - przy demontażu toru nie trzeba go odczepiać od elementów toru. Ponieważ używam tylko mocowań końcowych, które są cienkie można wetknąć go pomiędzy dwie części toru idące obok siebie. Co miłe standardowej długości murek pasuje do wszystkich prostych elementów również do zwrotnic. Oczywiście funkcja jest głównie estetyczna...


